artykuł jest częścią serii
Informator
Branżowego Centrum umiejętności Ogrodnictwo Sandomierz – Mokoszyn
zeszyt 1/2025
Informator BCU Zeszyt 1/2025
Historia tradycji ogrodniczych na Sandomierszczyźnie
Est locus iste supra modum amoenus et delicatus: vineae isthic coluntur, pomaria ubique patent, ita ut puste undique silvas circumstare; tanta est ibi copia nibilissimarum frugum. (…) – „To jest miejsce nad podziw wesołe i miłe; uprawiają tu winnice, sady otaczają zewsząd to miasto, tak, iżby się zdawało, że lasy naokoło widzisz. Znajduje się tam wielka ilość najwyborniejszych owoców” [Descriptio veteris et novae Poloniae, Stanisław Sarnicki 1585].
Pięć tysięcy lat sadownictwa
Powołując się na dane literaturowe można stwierdzić, że na Ziemi Sandomierskiej już kilka tysięcy lat temu rosły gatunki, które obecnie są tu uprawiane. Wykazały to wykopaliska z okresu neolitu, czyli sprzed prawie 5 tysięcy lat. Na ślady owoców natrafiono bowiem w odkrytych szczątkach osad i grobów neolitycznych.
W opracowaniach sandomierskiego regionalisty Józefa Myjaka można znaleźć zapis: „szczątki owoców drzew i krzewów pojawiają się w materiale z epoki kamienia i następnej epoki brązu. Trafiają się ślady jabłoni, leszczyny, czereśni, śliwy i maliny”. Nie można na tej podstawie stwierdzić, czy był to efekt świadomej działalności, czy zbieractwa. Jedno jest pewne, że w tym okresie te gatunki rosły w okolicach dzisiejszego Sandomierza. Następnie regionalista podaje: „w młodszej epoce kamiennej przede wszystkim żyzne tereny Wyżyny Sandomierskiej stały się krainą o dużym nasyceniu osadniczym, a rolnictwo stało się już powszechnym zajęciem na tym terenie”.
Długa przerwa dokumentacyjna uniemożliwia śledzenie zmian agrarnych na Sandomierszczyźnie. Kolejne dokumenty pojawiają się w okresie średniowiecza. Epoka ta (okres między V a XV wiekiem) zyskała określenie „jedna długa tysiącletnia noc”, czas ciemności i skostnienia. Jeśli chodzi jednak o dorobek kulturalny, to jest ona zupełnie zrehabilitowana i nazywana jako „tysiąc lat wzrostu”. W rozwoju ogrodnictwa na pewno nie dostrzega się tu regresu czy zastoju.
W średniowieczu ogrody uprawowe zakładano przy klasztorach i ogradzano wspólnym lub dodatkowym murem. Składały się z kwater na planie kwadratu lub prostokąta, przedzielonych drogami. Na kwaterach sadzono drzewa owocowe i uprawiano warzywa, przyprawy korzenne, zioła i kwiaty. W większych, często powstawały oddzielne zespoły kwater lub ogrody specjalne pod poszczególne rodzaje upraw, tworząc: sady, winnice, warzywniki, zielniki, chmielniki itd. Duża różnorodność w zagospodarowaniu ogrodów użytkowych wynikała z tendencji do samowystarczalności klasztorów. Nadwyżki płodów ogrodowych były źródłem czerpania dochodów. Pod koniec XII wieku do Koprzywnicy, oddalonej o 17 km od Sandomierza, przybyli Cystersi.
Zakonnicy-sadownicy: sadownicze średniowiecze w Koprzywnicy
Wzmiankę na ten temat można znaleźć w przewodniku – informatorze pt.: „Sandomierz i okolice” Jana Pawła Piotrowskiego: „Opactwo zostało założone w 1185 roku staraniem Kazimierza Sprawiedliwego. Sprowadzono wówczas konwent Cystersów z Francji. Klasztory cysterskie były przeważnie lokowane z dala od siedzib ludzkich. Zgodnie z regułą zakonną byli oni samowystarczalni. Cystersi polscy mieli także duże osiągnięcia w zakresie wprowadzania nowoczesności do rolnictwa i przemysłu”. Klasztory cystersów powstawały przeważnie na uboczu, w miejscach raczej odludnych.
Koprzywnica była właśnie takim miejscem. Korzystne do uprawy ukształtowanie terenu oraz zainteresowanie zakonników pracą w lesie i na roli sprzyjało zakładaniu ogrodów przy klasztorach. Zakony cysterskie miały typowej wielkości wirydarze i obszerne ogrody użytkowe.
Po prawie 45 latach od przybycia Cystersów, około 1228 r. do Sandomierza przybyli Dominikanie. Oni również zakładali ogrody, ale były one mniejsze niż ogrody cystersów. Warunki lokalizacji powodowały ograniczenie wielkości upraw. Poza tym Dominikanie, zakon kaznodziejski, należą do grupy zakonów żebraczych opierających się na ofiarności społeczeństwa [Majdecki, 1981]. Zgodnie z powyższym zapisem pierwsze sady na Sandomierszczyźnie, w Koprzywnicy założyli Cystersi już w XII, w Sandomierzu Dominikanie – w XIII wieku. Uprawiali oni przywiezioną ze sobą winorośl, niezbędną do wyrabiania wina do obrzędów religijnych. W tym czasie, ze względu na ocieplenie klimatu, uprawa winorośli była mniej zawodna niż w późniejszych wiekach. Winnice, jak podają materiały źródłowe, owocowały corocznie i obficie. W ogrodach użytkowych uprawiano też inne gatunki sadownicze. Na pewno orzech włoski, śliwę, jabłoń i gruszę. Niewykluczone, że także morele.
Ludność świecka czerpała wzory do naśladowania z działań gospodarczych zakonników z Koprzywnicy i Sandomierza. Z ich dorobku korzystali najpierw możnowładcy sandomierscy, później mieszczaństwo, szlachta i (jako ostatni) kmiecie. Wokół ziemiańskich i chłopskich domostw zaczęto sadzić drzewa owocowe. Inne źródło podaje, że: „w klasztorze koprzywnickim pojawiły się pierwsze drzewa owocowe” [Stępień, 2005]. Ich pochodzenie nie jest znane i nigdzie w opracowaniach historycznych niezapisane. Te drzewa owocowe mogli (podobnie jak winorośl) przywieźć mnisi z siedziby macierzystej z Francji (Cystersi) lub pozyskiwać z siedlisk naturalnych.
pięć tysięcy lat sadownictwa
Przewiń z boku na bok, żeby zobaczyć oś czasu
Początki sadownictwa
Na ten okres datowane są najstarsze znalezione dowody na uprawę lub zbieractwo owoców na ziemi sandomierskiej.
Gall Anonim chwali sandomierskie owoce
W Kronice pada wzmianka o dobrej jakości owoców w regionie.
Winorośl w Sandomierzu
Dominikanie idą w ślady Cystersów, prowadząc uprawy sadownicze, w tym winorośli (na potrzeby obrzędów religijnych).
Śmierć Kazimierza Wielkiego
Król wspierał region Sandomierza, w tym również sadownictwo w tym regionie.
Sandomierz znany z sadownictwa
Descriptio veteris et novae Poloniae opisuje sukces sadownictwa w regionie
Doskonałe rolnictwo w regionie
Źródła wspominają o doskonałym stanie rolnictwa tuż po powstaniu listopadowym.
Odzyskanie niepodległości
W okresie przed 1918 sadownictwo w regionie mocno podupada.
Zniszczenia II Wojny Światowej
Po wojnie wiele uwagi poświęcono rozwojowi rolnictwa w regionie
Początek tzw. ocieplenia średniowiecznego
Klimat sprzyja uprawie gatunków ciepłolubnych. Ocieplenie potrwa do połowy XIV wieku.
Winorośl w Koprzywnicy
Zakon Cystersów zakłada winnice i prowadzi inne uprawy sadownicze.
Koniec tzw. ocieplenia średniowiecznego
Klimat mniej niż w poprzednich wiekach sprzyja uprawie gatunków ciepłolubnych.
Sandomierz zwolniony z cła wodnego
Dalszy rozwój handlu. Owoce spławiane są Wisłą.
Podupadają winnice
Uprawę winorośli w dużej mierze porzucono w regionie
Koniec Małej Epoki Lodowcowej
Klimat znów bardziej sprzyja uprawom ciepłolubnym
Pierwsze zajęcia w szkole w Mokoszynie
Wtedy: w Publicznej Szkole Przysposobienia Gospodyń Wiejskich im. Królowej Jadwigi (zwanej też Sejmikową Rolniczą Szkołą Żeńską)
Zima Stulecia (1986/87)
Początek intensywnego rozwoju sadownictwa na Ziemi Sandomierskiej, w tym także gatunków ciepłolubnych.
Sandomierz na sadowniczych szlakach handlowych
Od około 900 r. do połowy XIV wieku trwało tzw. ocieplenie średniowieczne, które sprzyjało uprawie gatunków ciepłolubnych. Józef Myjak, regionalista sandomierski podaje: „Owoce dostarczały naturalnej słodyczy, więc chętnie były spożywane, szczególnie przez dzieci. Dlatego też przy dworach starano się mieć zawsze kilka drzew owocowych. Z lapidarnych wzmianek na ten temat wynika, że w staropolskich czasach popularne były jabłka, gruszki, orzechy, a także morele i brzoskwinie. Te ostatnie pewnie dotarły do Polski z „falą włoską” w XVI wieku, podobnie jak figi, które trafiały się w renesansowych pałacach polskich magnatów”.
Lokalizacja Sandomierza na tranzytowym szlaku handlowym z Pragi przez Kraków do Kijowa, opisanym przez podróżnika Ibrahima ibn Jakuba w X wieku wpłynęła na rozkwit miasta. Inny arabski geograf al Idrisi, opisując w XII wieku m.in. ważniejsze ośrodki handlowe na ziemiach polskich, też wymienia Sandomierz.
Szlak handlowy biegnący przez Sandomierz rozgałęział się w dwóch kierunkach: na Przemyśl i Halicz oraz Zawichost – Włodzimierz Wołyński – Kijów. (…) Cały zespół osadniczy (Sandomierz) musiał mieć nie byle jakie znaczenie w XII wieku, gdyż obok Krakowa i Wrocławia zaliczony był ze względu na żyzną okolicę i dogodne położenie do sedes regni principales, a więc głównych grodów kraju. Informacja ta zawarta jest w Kronice Galla Anonima napisanej przed 1113 r. W niej też znajduje się informacja: „iż grunt w tych stronach (Sandomierza) jest bardzo urodzajny i zdolny do wydawania wszelkiego gatunku zboża, którem prowadzono handel po rzekach Sanie i Wiśle. Drzewa ogrodowe wydają tu obfite i smaczne owoce”.
Położenie Sandomierza na szlaku handlowym – północ-południe i wschód-zachód niewątpliwie przyczyniło się do wczesnego pojawiania się wszelkich nowinek kulturalnych, technicznych czy gospodarczych. Stąd zapewne gatunki ciepłolubne – brzoskwinia i morela – trafiły do Sandomierza, jeśli nie dzięki zakonnikom to kupcom, którzy przewozili różnoraki towar.
Pisarz i historyk okresu renesansu, Stanisław Sarnicki (1532–1597) w swym największym dziele dotyczącym dziejów Polski „Descriptio veteris et novae Poloniae” opisywał Sandomierz jako miejsce obfitujące w owoce, w tym winorośli: „to jest miejsce nad podziw wesołe i miłe; uprawiają tu winnice, sady otaczają zewsząd to miasto, tak, iżby się zdawało, że lasy naokoło widzisz. Znajduje się tam wielka ilość najwyborniejszych owoców, dlatego też Kazimierz Wielki oraz inni królowie, z powodu czystego powietrza i dla weselenia umysłu, często w tym mieście przebywali”.
W innych opracowaniach z okresu panowania Kazimierza Wielkiego także znajdują się wzmianki o uprawach sadowniczych na Ziemi Sandomierskiej. „Pod życzliwą i troskliwą opieką Kazimierza Wielkiego miasto (Sandomierz) zaczyna rozkwitać: powstają liczne prywatne gmachy, ogrody i winnice, kwitnie handel i rzemiosło”.
„W lecie piękno to (Sandomierza) powiększa zieleń sadów, rozsiadłych na stokach wzgórza, wiosną pokrytych bielą kwiecia, a zimą lśniących sadzią nieraz mieniącą się tęczowymi barwami, gdy padną na nie promienie wschodzącego słońca” [Pietraszewski i Walczyna 1959].
W 1560 r. Sandomierz uzyskał zwolnienie z cła wodnego i od tej pory Wisła stała się ważnym szlakiem handlowym. Kupcy Sandomierscy spławiali zboże Wisłą do Gdańska. Do przechowywania zboża kupowanego jesienią, a spławianego wiosną wybudowano wzdłuż Wisły liczne spichlerze, nadające miastu charakterystyczny wygląd portu. Sandomierz miał również prawo do składu na śledzie i sól, w które zaopatrywał większą część Małopolski. W tym okresie (w 1560 r.) spławiano również drewno, smołę i popiół oraz owoce z licznych w okolicy sadów [Dąb-Kalinowska 1969].
Sandomierskie sadownictwo w literaturze
Rozwiń poszczególne elementy, żeby przeczytać pełne cytaty
Ciekawy opis upraw rolniczych i sadowniczych na Sandomierszczyźnie można znaleźć we „Wspomnieniach sandomierskich” (z 1850 r.) Jana Nepomucena Chądzyńskiego. Pisząc o początkach Sandomierza nadmienił, że „osada ta powstała na ziemi najurodzajniejszej w Polsce, a rzeki Wisła i San ułatwiły jej handel z odległymi prowincjami Polski i ościennymi krajami, wkrótce okryła się stanem kwitnącym, w pierwszym rzędzie miast Polski”.
Pisał on również o odwiecznych drzewach orzecha włoskiego i o morelach: „Sandomierz ma ziemię wzgórzystą, glinę czerwoną, zbyt urodzajną, lekkiej pracy i mało nawozu potrzebującą; rodzi się na niej plenna pszenica, w czerwonej skórce piękną i białą mąkę wydająca, wielce w innych prowincjach Polski, a nawet zagranicą zachwalona, ma rozległe grunta, lasu żadnego, mało łąk i pastwisk. W ogrodach, rosną odwieczne drzewa włoskich orzechów, obfity zbiór corocznie wydające, rodzą się takoż morele w innych prowincjach Polski mało znajome”.
W innym miejscu opracowania [autorstwa Jana Nepomucena Chądzyńskiego] znajduje się wzmianka o królu Kazimierzu Wielkim: „Ostatni raz Sandomierz widział tego ukochanego monarchę w październiku 1370 r., który wracając z łowów z miasta Przedborza gdzie miał przypadek skaleczenia się nogę z całym swym pocztem stanął na zamku u Andrzeja Pieniążka starosty Sandomierskiego a zbytecznie ufając czerstwemu zdrowiu, pomimo przestróg nadwornego doktora Henryka z Kolonii, znaczną ilość zjadł grzybów i orzechów włoskich, a napiwszy się zimnej wody,(1) wpadł w nadzwyczajną gorączkę i ledwo żywy do Chobrzan domu Grotta kasztelana Lubelskiego, a ztamtąd do Koprzywnicy wywieziony przez ośm dni w klasztorze Cystersów leżał gdzie nieco przyszedł do siebie, wyjechał do Osieka, swojej rezydencyi, lecz tam znow miodem zdrowie swe pogorszył, a wywieziony przez Korczyn, Opatowiec, do Krakowa, z utrząsnienia się, wpadł w febrę i dnia 5 listopada w Krakowie na zamku, z żalem powszechnym całego narodu, życie zakończył”.
W dalszej części opracowania [autorstwa Jana Nepomucena Chądzyńskiego] w większości poświęconej dziejom Sandomierza i ludzi nim zarządzających, widnieje zapis: „Wypadki 1831 r. prócz przechodów wojsk, nie przerwały w niczem spokojności Sandomierza; prawda że w tych czasach, wiele w handlu podupadł, lecz za to rolnictwo wznosiło się do doskonałości, znikły nieużytki, które w końcu wieku przeszłego, blisko połowę zajmowały gruntów, gdzie dziki chwast porastał, najbujniejsza rodzi się pszenica, która wyfdostarcza mieszkańcom na ich wyżywienie i opłacenie podatków” [Chądzyński 1850].
Załamanie w rozwoju sadownictwa niewątpliwie nastąpiło w Małej Epoce Lodowcowej trwającej od połowy XIV do drugiej połowy XIX wieku. Był to także bardzo burzliwy okres w dziejach Polski, co nie sprzyjało i nie zachęcało do rozwoju żadnej dziedziny gospodarczej. Materiały źródłowe donoszą, że w połowie XIX wieku: „Żadnych spacerowych ogrodów, ani miejsc publicznych schadzek Sandomierz nie posiada; w mieście i na przedmieściach dużo gustu, owszem, zarośnięte są bez porządku jak pustynie.(…) Dwa tylko w świeżym guście założone ogrody, a przy tem bardzo piękne pobudowane dworki…(…)” [Chądzyński 1850].
Ksiądz Melchior Buliński w swojej „Monografiji Miasta Sandomierza” z 1879 r. podaje: „Grunt w tych okolicach (Sandomierza) jest bardzo urodzajny i zdolny do wydania wszelkiego rodzaju zboża, którem prowadzono handel po rzekach Sanie i Wiśle (…), drzewa owocowe wydają tu obfite i smaczne owoce, a liczne ślady dawnych winnic w Sandomierzu oraz same nazwy wsi pobliskich, jak na przykład Winiary, dowodzą, iż w tych okolicach uprawiano niegdyś wino na obszerniejszą skalę.”
Dalej w tej pozycji można przeczytać „Z ogrodem Skorupskiego styka się niewielki ogródek Alojzego Lenia (..), w którym pomiędzy innemi drzewami owocowymi, znajdują się drzewa owocowe wydające orzechy zwane tu zwykle Jackami, wielkości kurzego jaja. (…) są jeszcze dość liczne pomniejsze ogrody, jak to: Stanisławskich, panien benedyktynek oraz sady na przedmieściach: Krakówce, Strochcicach, Gierlachowie, obfitujące w drzewa owocowe. To też Sandomierz słusznie nazwałby można zamożnym spichlerzem owoców, mającym delikatniejszy smak niż wszelkie inne okoliczne”.
W innym miejscu można znaleźć zapis: „Akta tak miejskie jako i kościelne wspominają o licznych winnicach od najdawniejszych czasów w Sandomierzu będących. Starowolski twierdzi, iż sandomierskie winne jagody nie miały cierpkiego smaku, i niezawodnie tak być musiało skoro wino z nich wytłaczane używane było do świętej ofiary. Liczne też wzmianki w aktach miejskich napotykamy o dziesięcinie z winnic kościołom sandomierskim oddawanej. Zapiski klasztoru dominikańskiego świętego Jakóba, mówią o winnicy którą ten zakon od swego przybycia do Sandomierza posiadał. Być nawet może, iż sam święty Jacek winną latorośl z Włoch do Polski sprowadził, podobnie jak orzechy włoskie, które ludność sandomierska dotąd jackami nazwała. Ta winnica dostarczała wina do mszy świętej dla wszystkich członków tego zgromadzenia. Drugą winnicę nabyli dominikanie od Izaaka wikariusza przy kościele świętego Pawła w zamian za inne place i ogród. (…) Nawet osoby winnej kuracji potrzebujące uczęszczały na winogrona do winnic dominikańskich”.
Ksiądz Buliński wymienia także inne: „Również i benedyktyni świętokrzyscy mieli w Sandomierzu (…) winnicę, (…). Księża wikaryusze mieli winnicę na przedmieściu za bramą zawichojską. (…) Klasztor świętego Ducha kanoników regularnych de Saxia, posiadał także winnicę zwaną Tuszkowską albo Radużyńską. (…) Księża mansyonarze, w roku 1590, nabyli winnicę zwaną Mazurowską od Barbary Kondratowej. (…) Winnica należąca do podkustosza kolegiaty sandomierskiej, dostarczała wina do świętej ofiary w kościele kolegiackim. (…) Jezuici osiadłszy w Sandomierzu założyli winnicę za bramą zawichojską na gruncie do ich folwarku gierlachowskiego należącym, którą uprawiali aż do końca swego pobytu w tem mieście. (…) Alterzysta świetego Mikołaja przy kościele świętego Piotra, miał też winnicę do niego należącą. Oprócz powyższych winnic własnością duchowieństwa będących, znajdowały się jeszcze winnice należące do osób prywatnych świeckich, jako to: na starem mieście były winnice zwane Kleczkowska, Godyskowska, Gołąbkowska, Markuszowska. Przy świętym Wojciechu była winnica Łazarzowa; na przedmieściu opatowskiem Braszanowska; Godziszewska i inne”.
Powrót do korzeni: rozwój sadownictwa po odzyskaniu niepodległości
Z powyższego [patrz: rozwijane sekcje powyżej] wynika, że prowadzenie ogrodów i uprawa winorośli była w Sandomierzu popularna w XVI w. Po wojnach szwedzkich uprawa ta została zaniedbana. Powrócono do niej po Małej Epoce Lodowcowej, gdy uprawa gatunków ciepłolubnych stawała się mniej zawodna.
Po odzyskaniu niepodległości w 1918 r., w okresie międzywojennym, w zasadzie nie było już tradycji upraw ogrodniczych. Jednak odbudowa systemu oświaty, w tym również oświaty rolniczej dała podwaliny rozwoju ogrodnictwa. Jesienią 1923 r. rozpoczęły się zajęcia w Publicznej Szkole Przysposobienia Gospodyń Wiejskich im. Królowej Jadwigi (zwanej też Sejmikową Szkołą Rolniczą Żeńską) w podsandomierskim Mokoszynie.
„Po II wojnie światowej Sandomierskie było bardzo zniszczone. W powiecie, w którym przed wojną nie było przemysłu szczególną uwagę zwrócono na rozwój rolnictwa. Pomału Sandomierskie stało się bazą żywnościową dla województwa kieleckiego” [Wendlandt 1988]. Od mroźnej zimy w 1986/1987 na Ziemi Sandomierskiej obserwuje się intensywny rozwój sadownictwa, w tym także gatunków ciepłolubnych, jak morele i brzoskwinie. Rozwój ten nadal trwa, czego dowodem jest powrót uprawy winorośli w regionie oraz produkcji win gronowych cieszących się uznaniem z uwagi na smak i aromat.
Współczesne sady na Ziemi Sandomierskiej. Fot. A. Łukawska.
LITERATURA
Descriptio veteris et novae Poloniae, Stanisław Sarnicki, Kraków 1585
Dzieje ogrodnictwa sandomierskiego, Józef Myjak, Ogrodnictwo Ziemi Sandomierskiej, Materiały konferencyjne, Towarzystwo Naukowe Sandomierskie Sandomierz 2003
Historia ogrodów. Przemiany formy i konserwacja, Longin Majdecki, PWN Warszawa 1981
Monografija Miasta Sandomierza, Melchior Buliński, Drukarnia F. Czerwińskiego i S. Niemiery, Warszawa 1879
Projekt zieleni na terenie zespołu dawnego Opactwa Cysters.w w Koprzywnicy – Alicja Stepień, Ogrodnictwo Ziemi Sandomierskiej – nauka dla praktyki, Materiały konferencyjne, Towarzystwo Naukowe Sandomierskie, Sandomierz 2005
Sandomierz i okolice, Barbara Dąb-Kalinowska, Wydawnictwo „Sport i Turystyka”, Warszawa 1969
Sandomierz i okolice, przewodnik turystyczny, Juliusz Wendlandt, Wydawnictwo PTTK „Kraj”, Warszawa 1988
Sandomierz. Przewodnik po mieście, Józef Pietraszewski, Stanisław Walczyna (dziadek A. Łukawskiej), Sandomierski Oddział P.T.K. 1959
Wspomnienia sandomierskie i opis miasta Sandomierza, Jan Nepomucen Chądzyński, Warszawa 1850